Bransoletka i szkoła z najgorszymi zasadami – Rozdział 2 (S3)

Wpis dodany: 9 marca 2016 Autorka: Ala Kategoria wpisu: By Ala, Opowiadania, Sezon 3
Tags:

Prosto z rana Luna chciała mnie odwiedzić, jednak gdy zapukała wyrwała mnie ze snu, który ogólnie polegał na czarnym ekranie. Kiedy weszła wpadła na „genialny” pomysł, żebym szla razem z nią do Kadic. Nie był to najgłupszy pomysł, jednak po przesłuchaniu, do którego koniec końców wracać za nic nie chce. Uważam ze ten pomysł jest niewykonalny.
-A jakby… Sama nie wiem… – zaczęła
-Wysłów się dziewczyno! – przerwałam jej
-… Jakby oszukać dyrektora? – zaproponowała
-W jakim ty świecie żyjesz kobieto?! – krzyknęłam. Jej pomysły są dobre, ale ten mocno spadł na głowę.
– Pozwól mi dokończyć – odpowiedziała, a ja odruchowo kiwnęłam głową – Nie oszukać, to znaczy przebrać Cie. -Za kogo? Za młodą Elen Levon? To Nie ma sensu. -faktycznie. Wkurzyła się, bo bezsensownie jej przerwałam.- Co to za bransoletka?
-Załóż i wciśnij przycisk. Zrobiłam jak kazała. To jest… Magia! Kiedy zajrzałam do lustra. Z fioletowych włosów miałam blond, chociaż oczy nadal te same. Ubrania mi się zmieniły, na bardziej markowe?
-Włóż soczewki. – powiedziała i podała mi dwie małe soczewki, które z obrzydzeniem włożyłam sobie na gałki oczne. Co prawda, były ładne czarne, ale czułam je na tych oczach. Ohyda. – Jesteś gotowa! A teraz chodź do dyrektora.
-A medalion? – zapytałam, kiedy Luna złapała mnie za rękę
-Masz dodatkowa rzecz do pilnowania. Nie zgub bransoletki. – ostrzegła.
Łatwo mówić, trudniej wykonać. Nadal nic nie wiem o medalionie. Ale wiem, ze nie chciałabym zamieszkać z zombie.  Nie chce znowu być samotna.

***

Byłyśmy o krok z Luną wejścia do gabinetu dyrektora. Ostatni raz spojrzałam na Lunę nieporozumiewawczo, a ona zapewniła, że się uda, chyba. W tym momencie jakby cały świat stanął do góry nogami.
-Dzień dobry. Chciałabym zapisać moją kuzynkę. Ona jest… – tutaj Luna szukała odpowiedniego kraju co by do mnie pasował. Tylko nie… – …z Japonii. – …  Japonia. Ludzie. Pozabijam!
-Hym… z Japonii, tak? – popatrzył się na mnie, jakby dopasowywał mnie… z mną?
-Tak! – krzyknęła Luna
-A na imię jej? – zapytał dyrektor
-Kataleja! – krzyknęła
-Egh, Egh Yakumi Egh – próbowałam wykaszleć swoje imię.
-Przepraszam. Myli mi się. Ma na imię Yakumi. – powiedziała. Raz coś dobrego.
-No to Yakumi. – zaczął i wyciągnął grubą książkę ze swojego biurka – przeczytaj zasady, a na lekcji każdy nauczyciel da Ci książki. Mam nadzieje, że znasz płynnie francuski.
-Te zasady?! – krzyknęłam i odruchowo Luna zasłoniła mi buzię. A ja jeszcze przytaknęłam głową.
-To my już pójdziemy – powiedziała i dała mi na ręce tą księgę.

***

-Wstawaj! – krzyknęła Luna
-Ale Śpioch! – Odezwał się jakiś chłopak
-Odd, Wstałeś 5 minut temu! – krzyknęła Alex gasząc Odda
Otworzyłam oczy i odruchowo uderzyłam Odda w brzuch
-To bolało! – krzyknął
-Jeszcze nie wiesz co to ból – krzyknęłam na niego.
-Sprawy z Oddem załatwimy chyba we dwie, ale za 10 minut ósma! – krzyknęła Demi patrząc na zegarek.
-Ubieraj się! – krzyknęła Luna i wyciągnęła ze swojej szafy czerwono-białą bluzkę bluzkę w kratki, krótkie spodenki nieco postrzępione, bluze i jasno niebieski top. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że mamy taki sam rozmiar ciuchów […]
-Uch, zdążyłyśmy – powiedziała Luna – Odd, jeszcze biegnie – popatrzyła się na blondyna, który  czołga się do swojej klasy.
-Raczej próbuje biec – powiedziałam. – Co teraz mamy?
-Fizyka – odpowiedziała Alex
-No to super. Ledwo pamiętam podstawowe zasady fizyki. – powiedziałam upewniając się, że mam włączoną bransoletkę.
-Nie przesadzaj. – powiedziała Alex.

***

-Hym… Komu uprzykrzyć życie? – mruczała pod nosem nauczycielka fizyki, biologii, chemii i geografii, Suzanne Hertz -Może… Silver, co z biologii nic nie umie? Nie, to nie biologia. -Popatrzyła się na mnie, jakby już miała wypowiedzieć moje imię – Yakumi! – wykrzyczała moje imię, a ja zaciągnęłam rękaw od bluzy na bransoletkę, jeszcze bardziej niż miałam.
-Tak? – zapytałam czekając, aż w klasie zapadnie śmiech. Od tego, że źle odpowiem.
-Wymień mi dwa ważne podziały w prawie fizyki. – odpowiedziała. Chciała najłatwiejsze, a ja nawet nie byłam na pierwszych lekcjach.
-E… prawo teoretyczne… i empiryczne? – zapytałam, już chciałam powiedzieć coś innego, ale na spodzie butów Alex pięknie była odpowiedź przyklejona.
-Dobrze, a dokończ mi zdanie: to co się unosi… – powiedziała
-musi spaść – dokończyłam. Akurat łatwe było.
-Pią… zaraz, zaraz. CZYTAŁAŚ ZASADY SZKOŁY?! – krzyknęła na całą klasę, gdy spadł mi rękaw i ujrzała moją bransoletkę. – Ściągaj to, albo ja Ci ściągnę!
-Co brałaś? – zapytał ktoś z klasy nauczycielkę – daj namiary na dillera, bo nie ma takiej zasady.
-Cicho siedź, smarku – krzyknęła Hertz i złapała mnie za rękę i próbowała mi ją ściągnąć, w dodatku zauważyłam brak mojego medalionu. Był łańcuszkiem?
Kiedy wariatka prawie ściągnęła mi brans(Yakumi w zmienionym wyglądzie)oletkę Demi wstała z ławki i kopnęła ją w rękę. W tedy Hertz zamieniła się… w czarny dym? A przynajmniej jej ręka.
-Co się dzieję?! – krzyknęłam, a Hertz złapała mnie za nogę powalając moje ciało na podłogę- POMOCY! – Wyciągnęłam rękę otwartą i zawołałam ponownie o pomoc. Nagle jasnoniebieski promień z mojej ręki uderzył w Hertz, a ta aż uderzyła o ścianę za sobą, a ja szybko wstałam z podłogi – CO TO DO LICHA BYŁO?! – krzyknęłam.
-Alex, Luna! – krzyknęła Demi – Xana się obudził. Znowu – Chodźcie! – Krzyknęła i wzięła mnie za rękę, a dziewczyny pobiegły za mną.
-Ale jaki Xana? – zapytałam – Co się do licha stało z Hertz i czemu to niebieskie było z mojej ręki? – zapytałam, ale milczały. Po chwili byłyśmy już na przeciw opuszczonej fabryki. – Ej, nie lubię ciemności!
-Przeżyjesz – powiedziała Alex i złapała się Liny. Potem się jej puściła i wylądowała piętro niżej. – Dawaj! – krzyknęła do mnie i zrobiła to samo. Dziewczyny weszły do windy, a ja za nimi. Wcześniej wpisały kod i zjechaliśmy w dół. I wyszliśmy w jakimś poziomie naukowców. Przy komputerze, dość dużym siedział młody chłopak. Nie, to nie Odd, nikt kogo znam. Nagle Luna powiedziała jego imię.
-Jeremy – ładne imię – Jest jakaś wieża?
-Nie? Czemu miała by być? – odpowiedział Okularnik. A dziewczyny zrobiły minę zaskoczoną.
-JAK TO?!
-A coś się stało? – zapytał – Xana atakuje?
-O co chodzi do licha z tą Xaną?! – czemu nie mogą mi powiedzieć?!
-Kto to? Kim jesteś?! I… dlaczego masz taką Aurę?! – złapał mnie za rękę i oglądał ją po czym zaciągnął mnie do komputera i położył na małym czymś – Ej! Koleś! Nie szukam chłopaka. Zwłaszcza takiego dziwaka.
-Jeremy – spytała Luna – O co Ci chodzi?
-Dałaś jej bransoletkę – powiedział
-No tak – odpowiedziała
-Ściągnij – powiedział
-Nie! – krzyknęłam, złapał mnie za rękę i ją ściągnął.
Z mojego przebrania zostały tylko czarne soczewki. Szczerze… wstydziłam się mojego ubioru. Zwłaszcza, że ubrane ciuchy z rana zostały na bransoletce. Miałam brudne ciuchy i przetłuszczone włosy. Eh… przywykłam.
-Nie… to nie tylko bransoletka – powiedział. Dzisiaj każdy może być zwariowany, nie biorąc narkotyków.
-Koleś uspokój się – powiedziałam i zabrałam mu moją bransoletkę. Kolejno założyłam. Mój… sztuczny wygląd, przynajmniej ładny.
-Yakumi ma rację. Wyślij nas do Lyoko. – odezwała się Alex – Musimy zbadać otoczenie.
-Jak chcecie – powiedział, a wszyscy poszli do windy razem ze mną.
Zjechaliśmy piętro niżej i wysiedliśmy przy jakiś dziwnych trzech komorach.
-O co w tym chodzi?! – spytałam
-Wejdź i stań tam – powiedziała Luna. Zrobiłam to -Ja pójdę na drugą turę. Jeremy, do sektora leśnego
Drzwi się zamknęły. Pojawiały się światła oślepiające. Zamknęłam oczy. Podnosiłam się do góry. Był ogromny wiatr. Chciałam krzyczeć, lecz gardło mnie rozbolało. Nagle… nic nie czuje, nie widzę, otwieram oczy. Gra wirtualna? Ruszam prawą ręką, lewą. Każdą nogą. To… ja?! To nie możliwe! Nagle wszyscy pojawiają się… w pikselach. Alex, Demi. Przerwa. Następnie Luna.
-CO TO JEST?! – zapytałam nerwowo
-Lyoko – odpowiedziała Demi
-Co to Lyoko? – pytałam
-Lyoko, świat wirtualny – odpowiedziała ponownie
-Nic mi to nie mówi – powiedziałam. Odezwał się okularnik. Nie widziałam, lecz słyszałam. Jak każdy z nas.
-Dziewczyny. Macie znaleźć coś co zagraża naszemu światu. Nie zauważyłem aktywnej wieży, ale tym razem zdkrabam się na was. – powiedział
-Ej!! – krzyknęłam gdy zobaczyłam coś ogromnego. Pewnie krab. – Dziewczyny!
Odwróciły się i zauważyły go.
-Xana? – pytała Demi
-Nie, to nie on – powiedziała Alex.
Szczerze? Ktoś powinien spisać słownik na te słowa.
-Zamiast mówić co to jest, może byście powiedziały jak się tego pozbyć?! – krzyknęłam. Moja czynność rozzłościła potwora. Wydobył z siebie zielony promień, którym oberwałam. – Ała! Ty zielony…!
-Jeremy, czemu krab jest zielony? – zapytała Luna
-Zielony?! – spytał z niedowierzaniem – Jak to?!
-Tak to. W dodatku… nie widzę znaku Xany. – oznajmiła
-Luna… dlatego, że ma inny – powiedziała Alex
-Ludzie!! Pozbywać się go! – krzyknęłam. Kierował się w moją stronę. Bydlak zielony.
-Dziewczyny – odezwał się Jeremy jakże pięknym (wcale) świecie. – Odd przyszedł. Już go wysyłam.
-Tego blondyna tu jeszcze brakowało – powiedziała Demi
-Och. Może nam pomoże – powiedziała Luna. Kolejno wszyscy oprócz mnie stali z osłupieniem i patrzyli się na nią – E… a może… ten idiota nam pomoże. O to… mi chodziło!
No… już mniej byli osłupieni.
-Jeremy! Idzie ich tu więcej! – krzyknęła Luna
-Miałaś na myśli Odda co nie? – pytała Alex
-Nie! O tam! – krzyknęła i pokazała palcem na kamyk z którego wyłaziły zielone czworonogi.
Spojrzałam na dziewczyny. Zaraz za nimi piksele zbierały się robiąc kawałek po kawałku Odda.
-No cześć panienki – krzyknął.
-Nie czas na wygłupy. Mamy nową robotę. – powiedziała Alex i wskazała na kraby
-Super! To ja zabijam! – krzyknął i wystrzelił strzałą w kraba, który zbliżał się w ich kierunku. A ja to pies, bo nikt nie zabije kraba, który idzie za mną.
Tymczasem. Alex zdążyła zabić już czterech. Demi – trzech. Odd nadal próbuje zabić drugiego. A Luna zabiła mojego. W końcu! Wszyscy zabrali się do następnych krabów. Odd nadal drugiemu nic nie robi. Demi zabiła jeszcze jednego. Luna zabija krab po krabie. Bo przylazło jeszcze kilka nastu. A Alex… Gdzie Alex?!
-Pomocy! – usłyszałam głos Alex. Była… przy końcu platformy. Każdy zabijał, miał sporo na głowie.
-Alex! – krzyknęłam i biegłam w jej stronie. – Zostaw ją! – krzyknęłam i otworzyłam rękę. Nagle, Bach! Ta sama sytuacja co na lekcji. Jasnoniebieski poziom wydobył się z mojej ręki i zniknął uderzając kraba w jakiś znak. Krab się rozpadł, aja uratowałam Alex. Zaraz, zaraz. Czyli zabiłam jednego!
-Dzięki – podziękowała mi. Jak dawno nie słyszałam tego słowa. Jak już to kierowanego do mnie.
Rozejrzałam się do o koła. Luna zabiła inne kraby. Odd nadal został przy jednym. Ponieważ Luna już mu go sprzątnęła.
-Mam pomysł! – powiedział Odd
-Oby był mądry – powiedziałam.
Odd wziął kamyk i zaczął rysować coś na zielonej glebie.
-Tabela zabitych potworów! – krzyknął -W pokoju zrobię to na bristolu. A tutaj macie pierwsze wyniki! Co dwa dni będziemy podliczać. Ten kto ma najniższe statystyki stawia wybraną rzecz osoby, która zabiła najwięcej potworów, wszystkim! – krzyknął.
-No to wyskakuj z forsy! – krzyknęła Alex wskazując na tabelę. A Odd zobaczył zabił jednego, razem ze mną.
Poczułam te same uczucie co na początku. Otworzyłam oczy, a drzwi otworzyły się. Byliśmy w tym pomieszczeniu. Kiedy wyszliśmy. Pojawili się Luna i Odd. Usłyszeliśmy głos Jeremy’ego.
-A jednak. To jest to czego się spodziewałem. – powiedział. Jednak potem. Weszliśmy do windy i pojechaliśmy do niego. W miedzy czasie dziewczyny i Odd opowiedzieli mi co nieco o Xanie, Lyoko i o tym miejscu. […]

TABELA ODDA
Imiona    I tura   II tura Łącznie
Odd    1
Luna    9
Demi    3
Alex    4
Yakumi    1

 

 

Och. Pisanie tego rozdziału zajęło mi… wieki! Chociaż i tak było warto, bo wyszedł… dość (chyba) dobry, a ma prawie 2000 słów! Najdłuższy jak do tej pory. Chyba. Nie wiem xd Z tabelą męczyłam się okropnie. Na początku inny układ, kolory, jeszcze wymiary… Ale, dość fajnie się prezentuje. Z góry dziękuję za każdy komentarz i

Skomentuj!

tyle komentów :P

Powered by Facebook Comments

You must be logged in to post a comment.