Prosto z rana Luna chciała mnie odwiedzić, jednak gdy zapukała wyrwała mnie ze snu, który ogólnie polegał na czarnym ekranie. Kiedy weszła wpadła na „genialny” pomysł, żebym szla razem z nią do Kadic. Nie był to najgłupszy pomysł, jednak po przesłuchaniu, do którego koniec końców wracać za nic nie chce. Uważam ze ten pomysł jest niewykonalny.
-A jakby… Sama nie wiem… – zaczęła
-Wysłów się dziewczyno! – przerwałam jej
-… Jakby oszukać dyrektora? – zaproponowała
-W jakim ty świecie żyjesz kobieto?! – krzyknęłam. Jej pomysły są dobre, ale ten mocno spadł na głowę.
– Pozwól mi dokończyć – odpowiedziała, a ja odruchowo kiwnęłam głową – Nie oszukać, to znaczy przebrać Cie. -Za kogo? Za młodą Elen Levon? To Nie ma sensu. -faktycznie. Wkurzyła się, bo bezsensownie jej przerwałam.- Co to za bransoletka?
-Załóż i wciśnij przycisk. Zrobiłam jak kazała. To jest… Magia! Kiedy zajrzałam do lustra. Z fioletowych włosów miałam blond, chociaż oczy nadal te same. Ubrania mi się zmieniły, na bardziej markowe?
-Włóż soczewki. – powiedziała i podała mi dwie małe soczewki, które z obrzydzeniem włożyłam sobie na gałki oczne. Co prawda, były ładne czarne, ale czułam je na tych oczach. Ohyda. – Jesteś gotowa! A teraz chodź do dyrektora.
-A medalion? – zapytałam, kiedy Luna złapała mnie za rękę
-Masz dodatkowa rzecz do pilnowania. Nie zgub bransoletki. – ostrzegła.
Łatwo mówić, trudniej wykonać. Nadal nic nie wiem o medalionie. Ale wiem, ze nie chciałabym zamieszkać z zombie.  Nie chce znowu być samotna.

***

Byłyśmy o krok z Luną wejścia do gabinetu dyrektora. Ostatni raz spojrzałam na Lunę nieporozumiewawczo, a ona zapewniła, że się uda, chyba. W tym momencie jakby cały świat stanął do góry nogami.
-Dzień dobry. Chciałabym zapisać moją kuzynkę. Ona jest… – tutaj Luna szukała odpowiedniego kraju co by do mnie pasował. Tylko nie… – …z Japonii. – …  Japonia. Ludzie. Pozabijam!
-Hym… z Japonii, tak? – popatrzył się na mnie, jakby dopasowywał mnie… z mną?
-Tak! – krzyknęła Luna
-A na imię jej? – zapytał dyrektor
-Kataleja! – krzyknęła
-Egh, Egh Yakumi Egh – próbowałam wykaszleć swoje imię.
-Przepraszam. Myli mi się. Ma na imię Yakumi. – powiedziała. Raz coś dobrego.
-No to Yakumi. – zaczął i wyciągnął grubą książkę ze swojego biurka – przeczytaj zasady, a na lekcji każdy nauczyciel da Ci książki. Mam nadzieje, że znasz płynnie francuski.
-Te zasady?! – krzyknęłam i odruchowo Luna zasłoniła mi buzię. A ja jeszcze przytaknęłam głową.
-To my już pójdziemy – powiedziała i dała mi na ręce tą księgę.

***

-Wstawaj! – krzyknęła Luna
-Ale Śpioch! – Odezwał się jakiś chłopak
-Odd, Wstałeś 5 minut temu! – krzyknęła Alex gasząc Odda
Otworzyłam oczy i odruchowo uderzyłam Odda w brzuch
-To bolało! – krzyknął
-Jeszcze nie wiesz co to ból – krzyknęłam na niego.
-Sprawy z Oddem załatwimy chyba we dwie, ale za 10 minut ósma! – krzyknęła Demi patrząc na zegarek.
-Ubieraj się! – krzyknęła Luna i wyciągnęła ze swojej szafy czerwono-białą bluzkę bluzkę w kratki, krótkie spodenki nieco postrzępione, bluze i jasno niebieski top. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, że mamy taki sam rozmiar ciuchów […]
-Uch, zdążyłyśmy – powiedziała Luna – Odd, jeszcze biegnie – popatrzyła się na blondyna, który  czołga się do swojej klasy.
-Raczej próbuje biec – powiedziałam. – Co teraz mamy?
-Fizyka – odpowiedziała Alex
-No to super. Ledwo pamiętam podstawowe zasady fizyki. – powiedziałam upewniając się, że mam włączoną bransoletkę.
-Nie przesadzaj. – powiedziała Alex.

***

-Hym… Komu uprzykrzyć życie? – mruczała pod nosem nauczycielka fizyki, biologii, chemii i geografii, Suzanne Hertz -Może… Silver, co z biologii nic nie umie? Nie, to nie biologia. -Popatrzyła się na mnie, jakby już miała wypowiedzieć moje imię – Yakumi! – wykrzyczała moje imię, a ja zaciągnęłam rękaw od bluzy na bransoletkę, jeszcze bardziej niż miałam.
-Tak? – zapytałam czekając, aż w klasie zapadnie śmiech. Od tego, że źle odpowiem.
-Wymień mi dwa ważne podziały w prawie fizyki. – odpowiedziała. Chciała najłatwiejsze, a ja nawet nie byłam na pierwszych lekcjach.
-E… prawo teoretyczne… i empiryczne? – zapytałam, już chciałam powiedzieć coś innego, ale na spodzie butów Alex pięknie była odpowiedź przyklejona.
-Dobrze, a dokończ mi zdanie: to co się unosi… – powiedziała
-musi spaść – dokończyłam. Akurat łatwe było.
-Pią… zaraz, zaraz. CZYTAŁAŚ ZASADY SZKOŁY?! – krzyknęła na całą klasę, gdy spadł mi rękaw i ujrzała moją bransoletkę. – Ściągaj to, albo ja Ci ściągnę!
-Co brałaś? – zapytał ktoś z klasy nauczycielkę – daj namiary na dillera, bo nie ma takiej zasady.
-Cicho siedź, smarku – krzyknęła Hertz i złapała mnie za rękę i próbowała mi ją ściągnąć, w dodatku zauważyłam brak mojego medalionu. Był łańcuszkiem?
Kiedy wariatka prawie ściągnęła mi brans(Yakumi w zmienionym wyglądzie)oletkę Demi wstała z ławki i kopnęła ją w rękę. W tedy Hertz zamieniła się… w czarny dym? A przynajmniej jej ręka.
-Co się dzieję?! – krzyknęłam, a Hertz złapała mnie za nogę powalając moje ciało na podłogę- POMOCY! – Wyciągnęłam rękę otwartą i zawołałam ponownie o pomoc. Nagle jasnoniebieski promień z mojej ręki uderzył w Hertz, a ta aż uderzyła o ścianę za sobą, a ja szybko wstałam z podłogi – CO TO DO LICHA BYŁO?! – krzyknęłam.
-Alex, Luna! – krzyknęła Demi – Xana się obudził. Znowu – Chodźcie! – Krzyknęła i wzięła mnie za rękę, a dziewczyny pobiegły za mną.
-Ale jaki Xana? – zapytałam – Co się do licha stało z Hertz i czemu to niebieskie było z mojej ręki? – zapytałam, ale milczały. Po chwili byłyśmy już na przeciw opuszczonej fabryki. – Ej, nie lubię ciemności!
-Przeżyjesz – powiedziała Alex i złapała się Liny. Potem się jej puściła i wylądowała piętro niżej. – Dawaj! – krzyknęła do mnie i zrobiła to samo. Dziewczyny weszły do windy, a ja za nimi. Wcześniej wpisały kod i zjechaliśmy w dół. I wyszliśmy w jakimś poziomie naukowców. Przy komputerze, dość dużym siedział młody chłopak. Nie, to nie Odd, nikt kogo znam. Nagle Luna powiedziała jego imię.
-Jeremy – ładne imię – Jest jakaś wieża?
-Nie? Czemu miała by być? – odpowiedział Okularnik. A dziewczyny zrobiły minę zaskoczoną.
-JAK TO?!
-A coś się stało? – zapytał – Xana atakuje?
-O co chodzi do licha z tą Xaną?! – czemu nie mogą mi powiedzieć?!
-Kto to? Kim jesteś?! I… dlaczego masz taką Aurę?! – złapał mnie za rękę i oglądał ją po czym zaciągnął mnie do komputera i położył na małym czymś – Ej! Koleś! Nie szukam chłopaka. Zwłaszcza takiego dziwaka.
-Jeremy – spytała Luna – O co Ci chodzi?
-Dałaś jej bransoletkę – powiedział
-No tak – odpowiedziała
-Ściągnij – powiedział
-Nie! – krzyknęłam, złapał mnie za rękę i ją ściągnął.
Z mojego przebrania zostały tylko czarne soczewki. Szczerze… wstydziłam się mojego ubioru. Zwłaszcza, że ubrane ciuchy z rana zostały na bransoletce. Miałam brudne ciuchy i przetłuszczone włosy. Eh… przywykłam.
-Nie… to nie tylko bransoletka – powiedział. Dzisiaj każdy może być zwariowany, nie biorąc narkotyków.
-Koleś uspokój się – powiedziałam i zabrałam mu moją bransoletkę. Kolejno założyłam. Mój… sztuczny wygląd, przynajmniej ładny.
-Yakumi ma rację. Wyślij nas do Lyoko. – odezwała się Alex – Musimy zbadać otoczenie.
-Jak chcecie – powiedział, a wszyscy poszli do windy razem ze mną.
Zjechaliśmy piętro niżej i wysiedliśmy przy jakiś dziwnych trzech komorach.
-O co w tym chodzi?! – spytałam
-Wejdź i stań tam – powiedziała Luna. Zrobiłam to -Ja pójdę na drugą turę. Jeremy, do sektora leśnego
Drzwi się zamknęły. Pojawiały się światła oślepiające. Zamknęłam oczy. Podnosiłam się do góry. Był ogromny wiatr. Chciałam krzyczeć, lecz gardło mnie rozbolało. Nagle… nic nie czuje, nie widzę, otwieram oczy. Gra wirtualna? Ruszam prawą ręką, lewą. Każdą nogą. To… ja?! To nie możliwe! Nagle wszyscy pojawiają się… w pikselach. Alex, Demi. Przerwa. Następnie Luna.
-CO TO JEST?! – zapytałam nerwowo
-Lyoko – odpowiedziała Demi
-Co to Lyoko? – pytałam
-Lyoko, świat wirtualny – odpowiedziała ponownie
-Nic mi to nie mówi – powiedziałam. Odezwał się okularnik. Nie widziałam, lecz słyszałam. Jak każdy z nas.
-Dziewczyny. Macie znaleźć coś co zagraża naszemu światu. Nie zauważyłem aktywnej wieży, ale tym razem zdkrabam się na was. – powiedział
-Ej!! – krzyknęłam gdy zobaczyłam coś ogromnego. Pewnie krab. – Dziewczyny!
Odwróciły się i zauważyły go.
-Xana? – pytała Demi
-Nie, to nie on – powiedziała Alex.
Szczerze? Ktoś powinien spisać słownik na te słowa.
-Zamiast mówić co to jest, może byście powiedziały jak się tego pozbyć?! – krzyknęłam. Moja czynność rozzłościła potwora. Wydobył z siebie zielony promień, którym oberwałam. – Ała! Ty zielony…!
-Jeremy, czemu krab jest zielony? – zapytała Luna
-Zielony?! – spytał z niedowierzaniem – Jak to?!
-Tak to. W dodatku… nie widzę znaku Xany. – oznajmiła
-Luna… dlatego, że ma inny – powiedziała Alex
-Ludzie!! Pozbywać się go! – krzyknęłam. Kierował się w moją stronę. Bydlak zielony.
-Dziewczyny – odezwał się Jeremy jakże pięknym (wcale) świecie. – Odd przyszedł. Już go wysyłam.
-Tego blondyna tu jeszcze brakowało – powiedziała Demi
-Och. Może nam pomoże – powiedziała Luna. Kolejno wszyscy oprócz mnie stali z osłupieniem i patrzyli się na nią – E… a może… ten idiota nam pomoże. O to… mi chodziło!
No… już mniej byli osłupieni.
-Jeremy! Idzie ich tu więcej! – krzyknęła Luna
-Miałaś na myśli Odda co nie? – pytała Alex
-Nie! O tam! – krzyknęła i pokazała palcem na kamyk z którego wyłaziły zielone czworonogi.
Spojrzałam na dziewczyny. Zaraz za nimi piksele zbierały się robiąc kawałek po kawałku Odda.
-No cześć panienki – krzyknął.
-Nie czas na wygłupy. Mamy nową robotę. – powiedziała Alex i wskazała na kraby
-Super! To ja zabijam! – krzyknął i wystrzelił strzałą w kraba, który zbliżał się w ich kierunku. A ja to pies, bo nikt nie zabije kraba, który idzie za mną.
Tymczasem. Alex zdążyła zabić już czterech. Demi – trzech. Odd nadal próbuje zabić drugiego. A Luna zabiła mojego. W końcu! Wszyscy zabrali się do następnych krabów. Odd nadal drugiemu nic nie robi. Demi zabiła jeszcze jednego. Luna zabija krab po krabie. Bo przylazło jeszcze kilka nastu. A Alex… Gdzie Alex?!
-Pomocy! – usłyszałam głos Alex. Była… przy końcu platformy. Każdy zabijał, miał sporo na głowie.
-Alex! – krzyknęłam i biegłam w jej stronie. – Zostaw ją! – krzyknęłam i otworzyłam rękę. Nagle, Bach! Ta sama sytuacja co na lekcji. Jasnoniebieski poziom wydobył się z mojej ręki i zniknął uderzając kraba w jakiś znak. Krab się rozpadł, aja uratowałam Alex. Zaraz, zaraz. Czyli zabiłam jednego!
-Dzięki – podziękowała mi. Jak dawno nie słyszałam tego słowa. Jak już to kierowanego do mnie.
Rozejrzałam się do o koła. Luna zabiła inne kraby. Odd nadal został przy jednym. Ponieważ Luna już mu go sprzątnęła.
-Mam pomysł! – powiedział Odd
-Oby był mądry – powiedziałam.
Odd wziął kamyk i zaczął rysować coś na zielonej glebie.
-Tabela zabitych potworów! – krzyknął -W pokoju zrobię to na bristolu. A tutaj macie pierwsze wyniki! Co dwa dni będziemy podliczać. Ten kto ma najniższe statystyki stawia wybraną rzecz osoby, która zabiła najwięcej potworów, wszystkim! – krzyknął.
-No to wyskakuj z forsy! – krzyknęła Alex wskazując na tabelę. A Odd zobaczył zabił jednego, razem ze mną.
Poczułam te same uczucie co na początku. Otworzyłam oczy, a drzwi otworzyły się. Byliśmy w tym pomieszczeniu. Kiedy wyszliśmy. Pojawili się Luna i Odd. Usłyszeliśmy głos Jeremy’ego.
-A jednak. To jest to czego się spodziewałem. – powiedział. Jednak potem. Weszliśmy do windy i pojechaliśmy do niego. W miedzy czasie dziewczyny i Odd opowiedzieli mi co nieco o Xanie, Lyoko i o tym miejscu. […]

TABELA ODDA
Imiona    I tura   II tura Łącznie
Odd    1
Luna    9
Demi    3
Alex    4
Yakumi    1

 

 

Och. Pisanie tego rozdziału zajęło mi… wieki! Chociaż i tak było warto, bo wyszedł… dość (chyba) dobry, a ma prawie 2000 słów! Najdłuższy jak do tej pory. Chyba. Nie wiem xd Z tabelą męczyłam się okropnie. Na początku inny układ, kolory, jeszcze wymiary… Ale, dość fajnie się prezentuje. Z góry dziękuję za każdy komentarz i

Apokalipsa, przesłuchanie – Rozdział 1 (S3)

Wpis: 20 listopada 2015 autor: Ala kategoria: By Ala, Opowiadania, Sezon 3
Tagi:

Gdy wszyscy wyszli coś zjeść ja zostałam w pokoju i wyciągnęłam medalion, który znalazłam na ulicy.
Hym… Wygląda ciekawie prawdę powiedziawszy. Gapiłam się na niego. Niebieski kryształ umieszczony w srebrnej obudowie na srebrnym łańcuszku bardzo ładnie się komponował. Zastanawiałam się przez chwilę czy go założyć. Pasował do mojej czarnej bluzki i spodni. Czarnej głównie dlatego że kilka razy wpadłam w błoto i smołę. Założyłam go na szyję. Moje serce przestało bić a przynajmniej przestałam słyszeć jego bicie.

**SEN**

Patrzę na siebie. Mam medalion na szyi. Jestem w czarnej otchłani – żadnego obrazu, żywej duszy. Chodzę sobie po tym dziwnym miejscu, nagle opadłam i dotknęłam ,,podłogi”. Pode mną zaczęła się projekcja obrazu. Odskoczyłam przerażona i kiedy dotknęłam podłogi w innym miejscu obraz znowu się pojawił […]
Zobaczyłam piękne miejsce. A przynajmniej tak mi się wydawało na początku. Na podłodze było widać krew, mnóstwo krwi. Trochę dalej leżały zwłoki. Nagle medalion zaczął się świecić. Zobaczyłam, zaraz zaraz… Zielono… ludzie, piana z buzi i mnóstwo krwi na obdartych ubraniach. Nie, to nie są… zombie. Nie! To nie jest… Usłyszałam ludzki głos. Pobiegłam i zauważyłam uciekająca kobietę, i pełno żywych trupów. Po chwili kobieta się potknęła, a to coś przytrzymało ją i ugryzło w głowę, odgryzając kawałek czaszki. Czyli to jednak…
-Aghhhh
…zombie! Pobiegłam przed siebie, biegłam i biegłam aż zauważyłam kolejnych ludzi. Okolica nieco mniej krwista i zniszczona. Podeszłam do nich i wymachiwałam rękami by mnie zauważyli. Nic z tego, czyli jestem duchem… A przynajmniej niewidzialna. Zombie pojawiło się za nimi z ni kąt, dwojga ludzi trzymało się za ręce i pozwolili się zabić. Odwaga i spędzanie ostatnich chwil życia razem było czymś co budziło we mnie zachwyt, to byli coś pięknego. Lecz patrzeć jak zostali zjedzeni nie było niczym przyjemnym. Pozieleniali, podnieśli się, ku zdziwieniu – nadal trzymali się za ręce. Nie patrząc dłużej, uciekłam do budynku i weszłam na dach. Na nim był jakiś starzec.
– Nie bądź zła, nie daj się opętać, nie rób złych ruchów. – gdy to powiedział – rozejrzałam się. Byłam tylko ja i patrzył w moja stronę. Gdy usiłowałam się dowiedzieć kim jest i co się stało. Obraz zaczynał znikać. A ja odzyskałam świadomość.

**END**

Gdy otworzyłam oczy, mój medalion się nie świecił, ale za to zauważyłam mnóstwo gapiów i dziurę przez kilka pokoi. Nagle do pokoju wszedł Odd, Luna i Demi.
-Co się stało? – zapytałam patrząc na nich
-Ty mi to powiedz! Zniszczyłaś mi pokój! – krzyknął wnerwiony Odd.
Gdybym powiedziała mu co sie wydarzyło to by był jeszcze bardziej wkurzony. Popatrzyłam na Demi, która walnęła go łokciem. Po chwili w drzwiach zjawił się dyrektor.
-tylko nie to – wyszeptała Luna. W stu procentach potwierdzam jej słowa. Luna i Deni Pomogły mi pójść do szkolnej pielęgniarki, a dyrektor szedł przed nami. Wyprosił dziewczyny i zrobił mi przesłuchanie. -Jak się nazywasz? Czy chodzisz do kadic? Jaki jest numer telefonu twoich rodziców? Co się stało w pokoju? Co cie boli? – z takim nadmiarem pytań równie dobrze mogli mnie dać na policje. Nie chętnie odpowiedziałam z nutka… No dobra… z dużym kłamstwem.

-nie pamiętam. Tym bardziej nie pamiętam. Nigdy się tym nie interesowałam i ciesze sie z tego. Zapytaj Boga. Wszystko. – jaki on jest nachalny […]
Po jeszcze kilkudziesięciu pytań, wkurzyłam się i chciałam by dziewczyny tu weszły. Pozwolił im wejść i sam poszedł. Oby daleko.
-co było?! – zapytała Luna
-Przesłuchanie. Jakbym zabiła waszego prezydenta. – zażartowałam. […]
Po długiej rozmowie dziewczyny poszły do pokoju, a ja tę noc przespałam w gabinecie pielęgniarki…

C.D.N

—–
Rozdział pisany po części w szkole, a w domu. Nutka… Niech wam będzie, dużo fantastyki i jeszcze więcej krwi w jej ,,śnie”. Dość słaby. Trzeba to przyznać.

Zapowiedź 3 sezonu

Wpis: 9 sierpnia 2015 autor: Ala kategoria: By Ala, Sezon 3, Zapowiedz
Tagi: , , , ,

Zapowiedź naturalnie się zmieniła. Nowy plan, niektóre postacie nie wymyślane przeze mnie i bla bla bla ;-;  […]

———————————————————————————–

Wędruje dniami, miesiącami, kto wie? Może nawet latami. Nadal nie mogę znaleźć tego odpowiedniego miejsca. Jestem szkodnikiem, który uciekł wczesnymi latami z domu za motylem, któremu nie zabrakło energii, by przyprowadzić mnie… sama nie pamiętam gdzie mieszkałam, ale wiem gdzie się teraz znajduje…

Francja, 23 września 2015 roku.

… Śpię na ławkach, podkradam jedzenie. Lepsze życie ode mnie ma nawet dżdżownica, która staje się motylem. Nadal je lubię, kto wie. Może w dalekiej przyszłości zaprowadzą mnie do domu… Szłam sobie chodnikiem, kompletnie zamyślona, aż nagle…
-Bachorzę! – krzyknął pan, który na mnie wpadł, albo ja na niego, szlag by to trafił – Nie żyj w świecie fantazji!
Świat fantazji… gdzie ja to kiedyś słyszałam, znajome zdanie, chociaż i może dla mnie?

~ WSPOMNIENIE ~

-Mamcia!! Mamcia! Popatrz!!! – przed oczami pojawiła mi się czarno włosa dziewczynka
-Tak kochanie? – dołączyła przed chwilą kobieta, która nie dawała znaku zainteresowania córką.
-Jadę na jednorożciu!!! – krzyknęła
-Nie żyj w świecie fantazji, idiotko – odezwał się męski głos, a następnie. Widok się rozmył […]

~ END ~

Otworzyłam oczy. Już ciemno. Lada moment było jeszcze… jasno. Pamięć mi szwankuję, już nic nie dam rady zrobić. Powoli, zaczynam widzieć ciemność. Zimno tu. A może […] Nic. Tylko jednym słowem można określić to co widzę. Oddycham, ale… na jak długo? […]

-Halo? Czy ktoś tam mieszka? – usłyszałam w oddali czyjś głos, poczułam lekki ból.
-Ty idioto! – znowu… tym razem dziewczęcy.
Moje ciało szło w tą stronę, a ja z nim. Po chwili ujrzałam światło. Gdy byłam w 1/4 drogi, ból się nasilał. Słyszałam jak ktoś wymawia kogoś imię… Które brzmi…
-Wyluzuj…
-Ile razy do diabła mam Ci Odd powtarzać, byś nie zachowywał się jak debil?!
-Demi, sądząc ile on tego mózgu ma, to pewnie wieczność…
Odd i Demi… Znajome imiona. Mylę się, całkiem obce. Byłam już u końca drogi. Ból był nie do zniesienia. Słyszałam ich oddechy. Bijące serca… Weszłam w światło i co?  Widziałam dwie dziewczyny, jednego  chłopaka o żółtych włosach z fioletową strzałką… Hym, to nie jest takie dziwne […]

-Przepraszam? Nic Ci nie jest? – zapytała czarno włosa
-Nie… nic – odpowiedziałam, a chłopak stanął jak dąb – Gdzie jestem?
-Kadic – ta sama dziewczyna mi odpowiedziała
-Który dziś dzień?
-24 września
-Rok?
-2015
-Która godzina?
-nie cała 7 rano
-Może najlepiej już zapytaj nas o swoją datę urodzenia? – zapytał wnerwiony chłopak
-Spokojnie… – powiedziałam – Zostawiłam to na samym końcu
-Jak masz na imię?

~ Wspomnienie ~

-Rafał! Słyszałeś? Yakumi powiedziała pierwsze słowo! Na sto procent powiedziała „mama”! – powiedziała kobieta, która trzymała na rękach czarno włosą dziewczynę. Chwila, to ta… co wcześniej…
-Nie bo „tata”! – krzyknął jakiś facet stojący obok niej
-„mama”!
-„tata”!
-Idioci! Ona powiedziała swoje imię – powiedziała jakaś starsza kobieta.
-Ah ta teściowa – powiedział pod nosem wkurzony facet.

~ END ~

-Znowu odpadła – krzyknął chłopak
-Wcale nie! – krzyknęłam
-Wracając do pytania. Jak ma… – powiedziała czarno włosa
-Yakumi. Chyba. – powiedziałam
-Ja jestem Luna, ten – powiedziała – słodki – wymówiła pod nosem – idiota to Odd, a ta co siedzi przed komputerem to Demi
-Co? O mnie mowa? – zapytała

[…]

——————————————–

(Zapowiedź, która (chyba pierwsza u mnie) uzyskała 500 słów. *Oklaski*)

A tą zapowiedź dedykuje Karze, która zawsze mi pomaga i nie opuszcza mnie, że tak to ujmę XD

2/3 miesiące nie pisania sprawiały, że cały czas się nudziłam, ale że świeżo co wróciłam z 2 tygodniowych wakacji cała opalona na brązowo sprawiło, że weny miałam tyle. Że… Żeby napisać zapowiedź XDD Kończę, oraz … Myślę, że się spodobało :p

Tsubaki nagle zatrzymała mnie, gdy biegłam.
Kiedy zaczęła się głośno, śmiać Yukki przejrzał na oczy… tak bardzo, że źrenice miał małe, że gołym okiem nie można było ich zobaczyć.
Nagle zza pleców poczułam, że ktoś do nas podchodzi – była to prawda. 5-ciorga podwładnych Tsubaki złapała mnie i Yukki, wcale im się nie dziwię, że Yukki’ego trzymał tylko jeden mężczyzna, a mnie czterech, widać, że Tsubaki nienawidzi mnie, albo…
-Yukki! – krzyknęłam, gdy Tsubaki zaczynała podchodzić do niego, jednak nie zorientowałam się, że jego tutaj nie ma, uciekł…

P. Y (perspektywa Yukki’ego)

Trochę mnie boli, że zostawiłem tam Kate, ale ona się pewnie tym nie przejmuje, tylko cieszy się, że chociaż ktoś z nas uciekł.
Schowałem się pod całym tym wybrykiem i świeciłem moim telefonem, by widzieć cokolwiek. Gdy świeciłem, zauważyłem złoty dzwonek… od razu miałem zwidy… Kiedy Tsubaki opowiadała o swoich rodzicach… przypominał mi coś ten złoty dzwon, otworzyłem oczy i to ten, na który wskazał mój wyświetlacz.
Usłyszałem jak podwładni zabierali Kate w inne miejsce, a Tsubaki mówiła do podwładnego, lecz podłoga jest tak twarda, że nie mogłem tego usłyszeć, lecz zaraz jak Tsubaki skończyła gadać. Ten poszedł do drugiego jej podwładnego i mówił to samo, a ten kolejnemu i kolejnemu, aż to się rozniosło wszędzie… nie mają telefonów, czy coś? A może Facebook’a im zablokowali? Żeby oni tylko wiedzieli co to Facebook…

P. K (perspektywa Kate)

Tsubaki zaciągnęła mnie do jakiegoś domu. Przybyło jeszcze dwóch podwładnych i stanęli za mną.
-Masz pięknego chłopaka… ale szkoda, że musisz

P. Y

Wbiegłem do pierwszego lepszego budynku, gdzie świeciło się światło… nikogo nie było, do drugiego… nikogo nie było… i tak cały czas, aż do nie wiadomo, którego domu… przy 19 odpuściłem sobie na dzień dzisiejszy liczby…

P. K

Poczułam pierwszy cios, straciłam czucie w rękach, drugi cios… nie czułam nóg, zobaczyłam Yukki’ego, był smutny… jakby zaraz chciał się rozpłakać, gdy zobaczył mnie w takim stanie… Coś podrzucił Tsubaki, lecz poczułam trzeci… i ostatni cios, już nic nie widziałam, nie czułam i nie komunikowałam się ze światem. W głowie widziałam… siebie, tylko siebie w tym stanie, w którym teraz jestem. Cała we krwi, przepełnione oczy krwią. Powoli oddalałam się i nic nie widziałam, po jakimś czasie jak widziałam tylko czerwoną kropkę, zgaduję, że to ja jestem… co najmniej tak mała jak ziarnko grochu… po minucie patrzenia na tą kropkę spadła plama krwi, a potem… umarłam…

P. Y

Podbiegłem do Kate, lecz ona już umarła, ja nie wytrzymałem, wyciągnąłem jeden nóż z jej pleców i wbiłem sobie go w serce… będę mógł przynajmniej, być tam gdzie ona… być może tam będę…

*End Part two*

Wiem, szybko skończył się sezon 2 :p Bo nie miałam pomysłów, a ten rozdział pisałam w ten sam dzień w którym stworzyłam ten rozdział, lel :v

Piszcie, czy takie typu rozdziały (czyli, że coś się dzieje i wg, lel :v) wam się podobają no i, czy takie tajemnicze mogą być. 🙂

Perspektywa Kate:

-Yukki! – krzyknęłam i wzięłam jedną z siekier na podłodze – Musimy zabić…

Perspektywa Dziewiątej:

-Gdzie jestem? – zapytałam i zobaczyłam, że ten gostek nie ma torby na twarzy, więc, gdy szybciutko zorientowałam się, że jestem przykuta, przede mną są kraty i ogólnie wszystko widziałam… spojrzałam na jego twarz. Ten koleś… nie ma oczu?!
-Tam gdzie ja – powiedział wybrednie… chyba nie wie do kogo mówi…
-Wypuść mnie – powiedziałam i próbowałam się wyrwać, ale gdy coraz bardziej się wyrywałam, kajdany się zmniejszały, aż wbiły mi się delikatnie w rękę. Przeczytaj całość »

Perspektywa Yukiteru:

Usłyszałem dzwonek od drzwi… lecz po tym co zobaczyłem u Yuno… nie chciałem postawić nogi już nigdy na tym świecie. Aż do momentu, kiedy zadzwonił mój telefon.
-Jesus! – krzyknąłem i odebrałem telefon…
-Yukiteru – zaczął głos
-A! – krzyknąłem – Kurusu!
Wstałem szybko z łóżka i usiadłem na nie… mówiłem, że nigdy więcej nie chce postawić na tym świecie nogi, a przed chwilą to zrobiłem…
-Stoję pod twoimi drzwiami – powiedział… nie było słychać ani: zmartwienia, zdenerwowania, wnerwienia… po prostu normalny głos Kurusu, który… był normalny? I czy to normalne, by był normalny? Przeczytaj całość »

Perspektywa Yukkii’ego:

Dlaczego niebo jest niebieskie?
Dlaczego ja tu siedzę?

Perspektywa Kate:

-Yukkii! – krzyknęłam. Byliśmy w Wesołym Miasteczku… zapomniałam po co, albo… nie zapomniałam, to zbyt skomplikowane!
-Kate… – zaczął
-Czekaj, za nim się mnie o coś spytasz… – powiedziałam – Dlaczego my tu jesteśmy?
-Zapomniałaś? – zapytał
-Tak
-To dobrze, bo ja też… – powiedział
-No powiedź! – krzyknęłam i go lekko szturchnęłam w ramię
-Dobra, dobra… Czwarty chciał zwabić na nas dziewiątą. – powiedział, po co?
-Oky, tym razem nie zapomnę… – powiedziałam – Chwila… o czym my gadaliśmy?
-Kate! – krzyknął ze śmiechem
-Ok! No to chodź już na te atrakcję! – krzyknęłam i pociągnęłam go za rękę.

Perspektywa Minene: Przeczytaj całość »

(Francja, Miasto Żelaznej Wieży, 9 Stycznia)

Nowy rok zaczął się od wyjątkowych mrozów.

Rankiem w niedzielę, 9 stycznia, pociąg przyjechał na stację z godzinnym opóźnieniem. Na białym tle widać było dwa cie,me pasy szyn. Śnieg padał przez całą noc i wyglądało na to, że jeszcze będzie padać.

Drzwi pociągu otworzyły się z sapnięciem. Jeremy pomógł Aelicie wynieść walizki.

-Cześć! – przywitał ich głos z peronu. – Ale się na was naczekałem. Przeczytaj całość »

Perspektywa Kate:

W tej chwili odbywała się lekcja Historii, jak ja tego nie cierpię. Ja i Yukkii nie możemy rozmawiać, bo jesteśmy oddzieleni od siebie kilka krzeseł, ale nadal mogę na niego spoglądać… o jezuu… czy tylko ja jestem tak zaślepiona miłością, by gapić się na niego? No cóż, tak!
-Przepiszcie to do ze… – powiedział, a przynajmniej mówił nauczyciel, gdy usłyszeliśmy wybuch.
-Co to było? – spytałam Hinaty, która siedziała za mną
-Nie wiem, ale najprawdopodobniej… – nie dokończyła, bo był kolejny wybuch, tym razem między klasę Geograficzną, gdzie inna klasa miała lekcje, a między klasą Historyczną, gdzie my mieliśmy lekcję… Cała klasa zaczynała panikować, krzyczeć i ględzić o przetrwaniu… ja miałam to zupełnie w nosie… dlaczego? Ja, Yukkii i Hinata mieliśmy pamiętniki, co prawda Deus zgodził się zmienić Hinacie pamiętnik z Pamiętnika Hodowcy, na Obserwatora z czego widziała wszystko podobnie jak ja i Yukkii. Zajrzałam do pamiętnika, lecz przyszłość była taka sama jak zaledwie na początku lekcji… Przeczytaj całość »

Wybiegłam z domu i pobiegłam do parku, tam gdzie najczęściej spotykam się z przyjaciółmi, tak i z Yukkii’m także. Brązowo włosa dziewczyna, Hinata stała obok Aelity, Aelita bardzo się zmieniła… zapuściła włosy, nie ma już tak krótkich. Nie widziałyśmy się z rok, a ona już się zmieniła… ze ślicznych różowych włosów, przefarbowała sobie na lekki fiolet…  i ciągle ma przy sobie swój pomarańczowy aparat.
Hinata ma brązowe włosy i malutki plasterek na policzku. Ma brązowe włosy. Wszędzie widzę z nią Aelitę, trzymają się zawsze od kiedy przyjechałam.

Przeczytaj całość »